sobota, 19 lipca 2014

Jak to się zaczęło...

Przebudziłam się.Promienie słońca jasne jak kłosy zboża gładziły mnie po twarzy.Ludzie z okolic mojego osiedla jeszcze spali.
Na ulicy było słychać tylko śpiew ptaków.Zeszłam z łóżka.Otworzyłam laptopa,żeby sprawdzić co słychać u znajomych. Nowa
wiadomość od Seleny: [Przyjęli mnie! Wytwórnia obiecała wydać moją płytę! Dziękuje,że we mnie wierzyłaś.]
Selena była moją niezywkle utalentowaną przyjaciółką.Zawsze miała więcej szczęścia odemnie.Mimo to wspierałam jej karierę.
Zeszłam na dół by zjeść śniadanie. Wczoraj kupiłam truskawki i schowałam je do lodówki,więc powinny być świeże. Wypiłam
jogurt i przegryzłam truskawakami.Kiedy już się ubrałam i umyłam poszłam do Sel.
-Cześć skarbie!- przywitała mnie rozpromieniona brunetka.
-Hej,gratuluje! Wiedziałam,że Ci się uda.
-A wiesz co jest najwspanialsze? Wejściówki na koncert One Direction.Wytwórnia kazała mi się im przypatrzeć, bo oni kiedyś
też zaczynali.A co lepsze mają takiego samego menadżera.
-Aaaa!- krzyknęłam.Nie wierzyłam w to co słyszę.Byłam wielką fanką tego zespołu.


To co wydarzyło się po koncercie, na zawsze zmieniło moje życie...

3 komentarze: